Kuchnia to pomieszczenie, w którym spędzamy zaskakująco dużo czasu, często znacznie więcej niż w salonie. Nic dziwnego, że coraz więcej osób decyduje się na zamontowanie telewizora właśnie tutaj, żeby mieć dostęp do wiadomości, programów kulinarnych albo po prostu do czegoś w tle, co umili czas spędzony przy garnkach. Samo kupno odbiornika to jednak dopiero początek. Trzeba go bezpiecznie zawiesić na ścianie, doprowadzić sygnał z anteny satelitarnej i zadbać o to, żeby cała instalacja działała niezawodnie w warunkach, które panują w kuchni, a więc w otoczeniu pary wodnej, tłuszczu i zmiennych temperatur. W tym poradniku przeprowadzimy was przez cały ten proces, od doboru sprzętu po podłączenie do telewizji satelitarnej, wskazując po drodze miejsca, w których łatwo popełnić błąd.
Jaki telewizor sprawdzi się w kuchni
Zanim sięgniecie po wiertarkę i uchwyt, warto dobrze przemyśleć, jaki telewizor kupić. Kuchnia rządzi się innymi prawami niż salon. Po pierwsze, rozmiar ekranu. W większości kuchni odległość od miejsca, z którego najczęściej oglądamy ekran, do ściany wynosi od 1,5 do 3 metrów. Przy takiej odległości telewizor o przekątnej 24 do 32 cali będzie optymalny. Większy odbiornik w ciasnym pomieszczeniu nie tylko wygląda nieproporjonalnie, ale też wymaga większego uchwytu i zajmuje więcej miejsca na ścianie. Po drugie, warto zwrócić uwagę na technologię matrycy. Telewizory LED i LCD są tańsze i mniej wrażliwe na wypalenie obrazu niż OLED, co w kuchni, gdzie ekran bywa włączony godzinami z tym samym kanałem, ma spore znaczenie. Jeśli wasze pakiety programowe Polsat Box obejmują kanały nadające w rozdzielczości HD, wystarczy odbiornik z rozdzielczością 1080p. Do odbioru treści w wyższej rozdzielczości przyda się panel 4K, ale przy ekranie 32 cali różnica nie będzie tak widoczna jak na dużym telewizorze w salonie.
Trzeba też pamiętać o warunkach panujących w kuchni. Para wodna z gotujących się garnków, tłuszcz unoszący się podczas smażenia i zmiany temperatury to czynniki, które mogą skrócić żywotność elektroniki. Nie istnieją specjalne telewizory „kuchenne" w standardowej ofercie sklepów, ale możecie się zabezpieczyć na kilka sposobów. Unikajcie montażu bezpośrednio nad kuchenką lub płytą grzewczą. Zachowajcie co najmniej 50-60 cm odstępu od źródeł ciepła i pary. Dobrym rozwiązaniem jest zamontowanie wyciągu kuchennego z odpowiednią wydajnością, który będzie usuwał wilgoć i tłuszcz z powietrza, zanim dotrą do elektroniki. Istnieją również obudowy ochronne na telewizory, stosowane w gastronomii, ale w domowej kuchni wystarczy rozsądne umiejscowienie odbiornika i sprawny okap.
Wybór uchwytu ściennego i przygotowanie miejsca montażu
Telewizor w kuchni niemal zawsze wiesza się na ścianie, bo miejsce na blatach jest zbyt cenne, żeby stawiać na nich odbiornik na nóżce. Uchwyty ścienne dzielą się na 3 główne rodzaje i każdy z nich sprawdzi się w innej sytuacji:
- Uchwyty stałe (płaskie) – przylegają blisko do ściany, zajmują najmniej miejsca i są najtańsze (od 30 do 80 zł dla małych przekątnych). Sprawdzają się, gdy telewizor ma wisieć w jednym stałym położeniu, a wy zawsze oglądacie go z tego samego miejsca.
- Uchwyty uchylne – pozwalają odchylić telewizor w pionie o kilkanaście stopni. Przydatne, gdy montujecie odbiornik wyżej niż na wysokości oczu, na przykład nad szafkami kuchennymi, i chcecie pochylić ekran w dół, żeby obraz był dobrze widoczny.
- Uchwyty obrotowe z ramieniem – najdroższe (od 80 do 250 zł), ale dają największą swobodę. Możecie wysunąć telewizor od ściany, obrócić go w lewo lub w prawo, pochylić w pionie. Idealne, gdy chcecie oglądać ekran z różnych miejsc w kuchni.
Przy wyborze uchwytu koniecznie sprawdźcie standard VESA, czyli rozstaw otworów montażowych z tyłu telewizora. Najpopularniejsze rozmiary dla małych odbiorników to VESA 75x75 mm i 100x100 mm, ale zdarzają się też 200x100 mm. Ta informacja jest podana w instrukcji telewizora lub w jego karcie produktowej. Uchwyt musi też mieć odpowiedni udźwig, większy niż masa waszego telewizora.
Zanim zaczniecie wiercić, sprawdźcie, z czego zbudowana jest ściana. Ściana z cegły pełnej lub betonu nie sprawi problemów, wystarczą standardowe kołki rozporowe o średnicy 8 lub 10 mm. Znacznie gorzej jest z płytami gipsowo-kartonowymi, które same w sobie nie utrzymają ciężaru telewizora. W takim przypadku trzeba zastosować specjalne kołki typu motylkowego lub zamocować uchwyt do metalowego profilu nośnego ukrytego za płytą. Jeśli nie jesteście pewni, z czego jest ściana, lub nie macie doświadczenia w wierceniu, lepiej poprosić o pomoc fachowca. Koszt usługi montażu uchwytu i zawieszenia telewizora u niezależnego montera to zwykle od 100 do 250 zł.
Gdzie powiesić telewizor, żeby oglądanie było wygodne
Środek ekranu powinien znajdować się mniej więcej na wysokości oczu osoby, która najczęściej go ogląda, albo nieco wyżej, jeśli oglądacie telewizor stojąc przy blacie. W praktyce dolna krawędź odbiornika powinna być na wysokości od 130 do 160 cm od podłogi. Jeśli natomiast częściej oglądacie ekran siedząc przy stole kuchennym, środek ekranu lepiej umieścić niżej, w okolicach 100-120 cm od podłogi. Zanim wywierciecie otwory, przymocujcie do ściany kartkę o wymiarach telewizora za pomocą taśmy malarskiej i sprawdźcie z różnych miejsc w kuchni, czy ekran jest dobrze widoczny i czy nie przeszkadzają otwarte drzwiczki szafek. Unikajcie ściany naprzeciwko okna, bo odblaski mogą utrudniać oglądanie w ciągu dnia. Dobra lokalizacja to ściana prostopadła do okna lub taka, na którą nie pada bezpośrednie światło słoneczne.
Prowadzenie kabla od anteny satelitarnej
To jest ten etap instalacji, który wymaga najwięcej planowania. Sygnał z anteny satelitarnej dociera do telewizora kablem koncentrycznym, a ściślej mówiąc, do dekodera lub modułu CAM podłączonego do telewizora. Kabel koncentryczny to gruby, okrągły przewód o średnicy około 6-7 mm, zazwyczaj biały lub czarny, zakończony złączami F. Jeśli macie już antenę satelitarną z doprowadzonym kablem do jednego pokoju, a teraz chcecie mieć sygnał również w kuchni, stajecie przed zadaniem przeprowadzenia dodatkowego kabla.
Są 2 główne podejścia. Pierwsze to doprowadzenie kabla bezpośrednio od konwertera (LNB) zamontowanego na antenie. Konwerter to ten niewielki element na wysięgniku przed czaszą anteny, który przetwarza sygnał i wysyła go kablem do dekodera. Standardowe konwertery mają od 1 do 4 wyjść, więc jeśli wasz ma wolne gniazdo, wystarczy podłączyć do niego nowy kabel i poprowadzić go do kuchni. Jeśli wszystkie wyjścia są zajęte, trzeba wymienić konwerter na taki z większą liczbą wyjść. Konwerter z 4 wyjściami kosztuje od 40 do 100 zł i jego wymiana nie wymaga ponownego ustawiania anteny.
Drugie podejście to użycie rozgałęźnika (splittera), który dzieli sygnał z jednego kabla na 2 lub więcej. To prostsze rozwiązanie, ale rozgałęźnik osłabia sygnał, a przy odbiorze satelitarnym każdy decybel się liczy. Przy krótkich kablach i silnym sygnale może to działać bez zarzutu, ale na dłuższych dystansach mogą pojawić się zakłócenia. Dlatego prowadzenie osobnego kabla od konwertera jest zawsze lepszym rozwiązaniem. Jeśli planujecie multiroom na kilka telewizorów, warto od razu pomyśleć o konwerterze z odpowiednią liczbą wyjść i poprowadzić kable do wszystkich pokojów jednocześnie.
Sam kabel powinien być prowadzony w sposób, który nie naraża go na uszkodzenia. Na zewnątrz budynku przypinajcie go uchwytami co 40-50 cm, unikając ostrych zagięć, bo każde załamanie pod kątem mniejszym niż 90 stopni może osłabić sygnał. Przy przechodzeniu przez ścianę użyjcie wiertła o średnicy 10-12 mm i przepust uszczelnijcie masą silikonową, żeby nie dostawała się woda. Wewnątrz mieszkania kabel możecie prowadzić w listwach naściennych (korytkach kablowych), które kosztują kilka złotych za metr i wyglądają znacznie lepiej niż luźno wiszący przewód. Prowadzenie pod tynkiem daje najładniejszy efekt, ale wiąże się z kuciem bruzd i późniejszym tynkowaniem. W kuchni wyłożonej kafelkami listwy kablowe to zdecydowanie najpraktyczniejsze rozwiązanie.
Podłączenie do systemu satelitarnego
Kabel z anteny mamy już w kuchni. Teraz trzeba podłączyć odpowiedni sprzęt, który odkoduje sygnał i wyświetli go na ekranie. Macie do wyboru kilka opcji, a odpowiednia zależy od waszego operatora i tego, czy macie już działającą instalację w innym pokoju.
Jeśli korzystacie z oferty Canal+, możecie w kuchni postawić na dodatkowy dekoder satelitarny, na przykład model z serii Ultrabox+ 4K lub Dualbox+ 4K, jeśli zależy wam na rozdzielczości Canal+ 4K. Dla mniejszego telewizora w kuchni wystarczy jednak odbiornik pracujący w rozdzielczości Canal+ HD, co pozwoli zaoszczędzić na sprzęcie. Alternatywą jest moduł CAM ECP od Canal+, który wkładacie bezpośrednio do gniazda CI+ w telewizorze, eliminując potrzebę osobnego dekodera. Moduł CAM jest mniejszy, nie wymaga dodatkowego pilota ani zasilania, ale działa pod warunkiem, że wasz telewizor ma wbudowany tuner satelitarny DVB-S2 i gniazdo CI+. Większość współczesnych telewizorów to spełnia, ale w przypadku mniejszych, budżetowych modeli warto to wcześniej zweryfikować w specyfikacji. Dostępne pakiety programowe Canal+ są takie same niezależnie od tego, czy korzystacie z dekodera, czy z modułu CAM.
Analogicznie wygląda sytuacja u drugiego dużego operatora. Dekoder Polsat Box 4K lub jego lżejsza wersja Polsat Box 4K Lite to urządzenia, które oferują odbiór w wysokiej rozdzielczości i jednocześnie dają dostęp do usług internetowych, jeśli podłączycie je do domowej sieci. Do kuchni, gdzie ekran ma zwykle mniejszą przekątną, w zupełności wystarczy dekoder pracujący z rozdzielczością Polsat Box HD. Podobnie jak u konkurencji, Polsat Box oferuje moduł CAM CI+, który można wsunąć do telewizora i odbierać sygnał bez dekodera. Każdy z operatorów umożliwia podpisanie umowy na dodatkowe urządzenie do drugiego telewizora, co pozwala oglądać różne programy w różnych pokojach jednocześnie.
Warto też wiedzieć, że jeśli nie chcecie prowadzić kabla koncentrycznego do kuchni, istnieje obejście tego problemu. Zarówno Polsat Box przez internet, jak i Canal+ przez internet umożliwiają oglądanie telewizji bez anteny satelitarnej, wyłącznie przez łącze internetowe. W takim przypadku wystarczy podłączyć do telewizora dekoder internetowy (OTT), na przykład Canal+ BOX+ lub Evobox Stream, albo zainstalować aplikację operatora na smart TV. To rozwiązanie eliminuje potrzebę kabla od anteny, ale wymaga stabilnego internetu o przepustowości co najmniej 10-15 Mb/s dla obrazu HD i 25-30 Mb/s dla 4K. W kuchni, gdzie router Wi-Fi bywa daleko, jakość połączenia bezprzewodowego może być niewystarczająca, więc warto rozważyć połączenie kablowe (Ethernet) lub wzmacniacz sygnału Wi-Fi.
Ustawienie anteny satelitarnej, gdy dopiero zaczynacie
Jeśli nie macie jeszcze anteny satelitarnej i stawiacie ją od zera, warto to wiedzieć. Polscy operatorzy, zarówno Polsat Box, jak i Canal+, nadają sygnał z satelity Hotbird na pozycji 13 stopni na wschód. Antena offsetowa o średnicy od 60 do 80 cm jest wystarczająca w większości miejsc w Polsce, choć w regionach o gęstej zabudowie warto wybrać większą czaszę (90 cm), żeby mieć zapas sygnału. Montaż anteny satelitarnej to czynność wymagająca precyzji i odpowiednich narzędzi, w tym miernika sygnału. Antena musi mieć wolny widok na niebo w kierunku południowym, bez przeszkód takich jak drzewa, budynki czy elementy konstrukcji dachu.
Jeśli nie czujecie się na siłach, żeby samodzielnie ustawić antenę, serwis techniczny Polsat Box oferuje usługę profesjonalnego montażu, podobnie jak serwis techniczny Canal+. Monterzy tych operatorów nie tylko zamontują i ustawią antenę, ale też poprowadzą kabel do wskazanych pomieszczeń, w tym do kuchni, i podłączą dekoder. Koszt takiej usługi waha się od 100 do 400 zł, w zależności od trudności montażu, liczby punktów odbioru i regionu. Możecie też skorzystać z niezależnych instalatorów, których stawki bywają niższe, ale upewnijcie się, że mają doświadczenie z instalacjami satelitarnymi. Zamówienie anteny satelitarnej wraz z montażem bezpośrednio u operatora to najprostsze rozwiązanie, bo w jednym kroku załatwiacie sprzęt, aktywację i instalację.
Co z bezpłatnymi kanałami
Nie każdy chce płacić abonament za telewizję. Na satelicie Hotbird dostępne są kanały telewizyjne bez opłat, czyli kanały nadawane w systemie FTA (Free-to-Air), które można odbierać bez karty abonamentowej. W Polsce obejmuje to między innymi programy telewizji publicznej i kilka kanałów komercyjnych. Żeby je odbierać, wystarczy antena satelitarna, konwerter, kabel i telewizor z wbudowanym tunerem DVB-S2 lub prosty dekoder satelitarny bez karty. To może być ciekawe rozwiązanie właśnie dla kuchni, gdzie nie potrzebujemy pełnego pakietu telewizyjnego, a wystarczą nam programy informacyjne i ogólnotematyczne.
Estetyka instalacji i ukrywanie kabli
Telewizor zawieszony na ścianie wygląda dobrze, ale zwisające z niego kable potrafią zepsuć cały efekt. Do telewizora prowadzą co najmniej 2 przewody: kabel zasilający i kabel HDMI od dekodera (lub kabel koncentryczny, jeśli korzystacie z modułu CAM). Najprostszym sposobem na ukrycie kabli są plastikowe listwy naścienne, dostępne w różnych kolorach, które przyklejacie lub przykręcacie do ściany. Kosztują od 5 do 15 zł za metr i nie wymagają żadnych specjalnych umiejętności przy montażu.
Dekoder, jeśli go używacie, musi stać gdzieś w pobliżu telewizora. Możecie go postawić na szafce, zamontować na specjalnej półce przytwierdzanej do uchwytu ściennego albo schować w szafce kuchennej, pod warunkiem że zapewnicie odpowiednią wentylację, bo dekodery potrafią się nagrzewać. Kabel HDMI łączący dekoder z telewizorem ma zazwyczaj od 1 do 3 metrów długości, co wystarczy w większości konfiguracji. Zadbajcie też o to, żeby gniazdko elektryczne znajdowało się blisko miejsca montażu telewizora. Jeśli go tam nie ma, doprowadzenie nowego punktu elektrycznego powinien wykonać wykwalifikowany elektryk.
Najczęstsze trudności i jak sobie z nimi radzić
Przy instalacji telewizora w kuchni z podłączeniem do anteny satelitarnej pojawiają się powtarzalne problemy, o których warto wiedzieć z wyprzedzeniem:
- Brak sygnału po podłączeniu nowego kabla – sprawdźcie, czy złącza F na obu końcach kabla są prawidłowo skręcone. Luźne lub źle zamontowane złącze to najczęstsza przyczyna problemów z sygnałem. Oplot kabla nie może dotykać wewnętrznego przewodnika, bo powoduje to zwarcie.
- Obraz się rozsypuje lub zatrzymuje – to objaw słabego sygnału. Przyczyn może być kilka: zbyt długi kabel bez wzmacniacza, uszkodzony kabel (zagięty, przygnieciony), zły rozgałęźnik lub źle ustawiona antena. Sprawdźcie poziom sygnału w menu dekodera, powinien wynosić co najmniej 60-70% dla stabilnego odbioru.
- Telewizor nie wykrywa modułu CAM – upewnijcie się, że moduł jest wsunięty do końca w gniazdo CI+ i że karta abonamentowa (jeśli jest osobna) jest prawidłowo włożona do modułu. Czasem pomaga wyłączenie i ponowne włączenie telewizora.
- Wilgoć uszkadza elektronikę – jeśli zamontowaliście telewizor zbyt blisko kuchenki, para wodna może wnikać do wnętrza obudowy. Objawia się to zaparowaniem ekranu od wewnątrz lub losowymi awariami. Jedynym rozwiązaniem jest zmiana lokalizacji telewizora na bezpieczniejszą.
Jeśli mimo sprawdzenia wszystkich połączeń sygnał nadal nie działa prawidłowo, a nie macie doświadczenia z diagnozowaniem usterek instalacji antenowych, wezwijcie wyspecjalizowanego montera. Profesjonalny instalator dysponuje miernikiem sygnału, który pozwala szybko zlokalizować problem, czy to na odcinku od anteny do mieszkania, czy wewnątrz instalacji domowej. Takie wizyty serwisowe kosztują zwykle od 100 do 250 zł i często oszczędzają godziny bezowocnej zabawy w zgadywanie, co jest nie tak.
1 Коментар